Posts Tagged ‘kolejka wąskotorowa

23
Paźdź
12

niedzielny bunkier

łikend jak łikend… fajny .. miły … i krótki 😉
Pogoda typowo polsko-jesienna
– czas na kolejną przygodę! w końcu raz się żyje! a dzień bez przygody to oczywiście dzień stracony!
Idziemy pojeździć- rzuciłem luźno do szwagra!
– ale gdzie tym razem?
Oczywiście bez pomysłu… jak w większości przypadków
-spontan!
-przed siebie, byle dalej od domu 😉
z takim nastawieniem w słoneczny dzień w ciągu 3 minut byliśmy gotowi..
Zapoznawszy się z mapą postanowilismy zwiedzić bunkier, ale nie byle jaki bunkier tylko mały staw w środku lasu opodal Rezerwatu Świnia Góra w Suchedniowsko-Oblęgorskim Parku Krajobrazowym 😉 czyli tuż za rogiem 😉

Co by chwile nie uleciały mi za szybko cyknołem panoramę, a jak! w końcu nie był bym sobą jak bym chociaż jednej panoramy do domu nie przywlókł 😉

Bunkier jest nawet zamieszkany! Mieszkają tam bobry! jeden ogon nawet widziałem!

Będąc w okolicy postanowiliśmy wycisnąć z trasy ile się da dla tego pojechaliśmy zwiedzić pomnik Hubala i jego żołnierzy.

Jadąc dalej przed siebie dotarliśmy do byłej trasy kolejki wąskotorowej Suchedniów-Zagnańsk.

droga dość ciężka do przeprawy bo błoto po kolana, ale gęby same się cieszyły i do końca nie wiadomo czy to z widoków, czy frajdy z jazdy czy tylko na myśl kolejnej małej przygody, która buduje kolejny ciekawy dzień życia!

Nie wszystkie zdjęcia zrobiłem wyraźne i ostre… bo ciężko się jedzie i jednocześnie ustawiając ekspozycję (ISO, czas, przysłona)robić zdjęcia… ale czy każde zdjęcie musi być ostre i nie poruszone? nie wiem!

Tyle było tej przygody! teraz trzeba czekać kolejnego łikendu 😉 i kolejnego i być może i kolejnego a w nich może jakiś plener, może jakaś jaskinia a może jeszcze zupełnie co innego bardziej zaskakującego!
Czyli jak zwykle spontan 😉

Reklamy
11
Paźdź
11

bieszczadzka kolej wąskotorowa

Ostatni dzień bieszczadzkiej przygody!
Wstałem wcześniej od reszty załogi a to ze względu, że tego dnia zmieniałem ekipę.
Nerwowe pakowanie a w głowie myśl czy w pośpiechu wszystko schowałem do torby.
Pożegnałem się z chłopakami, sprawdziłem czy aparat jest gotowy do zrobienia nowych kadrów i wyszedłem przewd kwaterę. Tam byłem umówiony z mondziołami o 8.30 😉
Pora tak wczesna bo plan był pojeździć tego dnia bieszczadzką kolejką wąskotorową!
Kolejka startuje o 10.00 z Majdanu -wsi opodal Cisnej.
Wiadomo, że drogi w bieszczadach są wąskie i bardzo kręte więc zapas czasu na dojechanie ze śniadaniem 😉 był akurat!
Letnia pogoda przywitała mnie od progu choć na niebie zaczęło się chmurzyć.
Nawet myślałem, że mondzioły przyjechały po mnie na rowerach…

Jednak aż takiej niespodzianki nie było 😉

Po drodze zakupy w przydrożnym sklepie byle dalej od Wołosatego! Tam ceny rosną wraz z każdą godziną dnia.

W Majdanie jesteśmy ok 9.30. Parking pełny samochodów! Widać ładna pogoda przyciągnęła sporo turystów w bieszczady.

Szybko rozglądamy się za biletami, jemy śniadanie i zwiedzamy 😉

Nie jest to pierwsza wąskotorówka jaką widzieliśmy. W długi weekend majowy byliśmy w Wenecji (wieś opodal Biskupina) tam jest muzeum wąskotorówki!

https://ulotnechwile.wordpress.com/2011/05/08/majowka-2011-dzien-drugi/

jednak tu klimaty są zupełnie inne!! Wycieczka małą kolejką wśród bieszczadzkich zboczy porośniętych kolorowymi drzewami jest przednia!!

Dworzec w Majdanie jest fajnie zagospodarowany..

cudem znajdujemy 3 wolne miejsca obok siebie..

i ruszamy w drogę ku nowej przygodzie!!

W zdłuż torów fajne bieszczadzkie widoki! dodać do tego wijącą się kolejkę i fajną pogodę – wrażenia bezcenne 😉

Po godzinnej przejażdżce (Majdan-Przysłup) kierwonik składu zarządza przerwę ok 40 minut. Czas ten przeznaczony jest na przepięcie lokomotywy z przodu składu na tył. Właśnie w tym miejscu jest połowa wycieczki.

W Przysłupie można kupić pstrąga prosto z wędzarni. Dużo ludzi korzystało z tej opcji 😉
Na miejscu jest też bar gdzie można kupić coś na ciepło.

Po przerwie wsiadamy znów do kolejki by wrócić do Majdanu.
Naszym tropem podąża konno laki luk! Widać, że facet szczęśliwy bo razem z nim jadą 2 kobiety 😉

Ok 13.00 wracamy z powrotem na parking. Tu się okazuje, że sklep z pamiątkami już zamknięty.. Dziwne to bo sporo osób pytało czemu już zamknięte! Widocznie zysk ze sprzedaży pamiątek nie jest najważniejszy 😉

Robimy pamiątkowe zdjęcia żeby móc sobie powspominać w zimowe wieczory jaką zajebistą jesień mięliśmy w tym roku …

Wkońcu zmierzamy w stronę domu –AZYMUT—> Polańczyk!

W Polańczyku byłem pod namiotem za młodych lat, kiedy to przez przypadek jechałem na rowerze dużą pętlę bieszczadzką.

Tym razem zwiedzamy przystań jachtową nad jeziorem Solińskim. Zaporę każdy zna a w przystani jest dużo ładniej choć nie wszyscy o tym wiedzą!

W Polańczyku zwiedzamy również cerkiew murowaną -nic specjalnego, ale drewnianą perełkę zwiedzamy w Średniej Wsi!!

Dzień już grubo po południu kiedy dojeżdżamy do Sanoka!
Sanok zwiedzałem pierwszy raz..
Co udało się zobaczyć??
Zamek- ale nie warty uwagi!
rynek- całkiem znośny,
kościół Farny – bardzo ładny,
taras widokowy- porażka 😀
wspięliśmy się na sam szczyt kopca, który był cały zarośnięty drzewami i nawet nie wystawał ponad korony drzew! Co było widać? Liście z bliska 😀 Dobrze, że chociaż złota jesień to liście jakieś takie ciekawsze 😉
Oszukali nas 😉

Sanok położony jest nad Sanem 😉 a z góry zamkowej fajne widoki z rzeką w tle.

Bieszczadzka przygoda dobiegła końca, tym samym i wyprawy zwiedzająco odkrywcze będą musiały poczekać do wiosny!
Teraz trzeba smarować snowboard i czekać na śnieg 😉

08
Maj
11

majówka 2011 dzień drugi

Drugiego dnia było przewidzianych sporo atrakcji. Same przygody w myśl zasady „dzień bez przygody to dzień stracony” 😉
Po wieczornym grillu ciężko się wstawało, ale … czas goni.
Tego dnia mięliśmy się cofnąć o tysiąc lat do czasów Bolesława Chrobrego i pierwszych Piastów.

Jak głosi legenda „3 bracia: Lech, Czech i Rus wędrowali po świecie. Pewnego dnia Lech zobaczył na dębie Orła w gnieździe i stwierdził..
Tu będzie mój gród a Ty będziesz moim herbem! Pozostali bracia pojechali dalej, Rus na wschód a Czech na południe” i tak to podobno powstało Gniezno 😉

Najpierw, jako że najbliżej zwiedziliśmy muzeum archeologiczne w Gnieźnie.
W niedzielę wstęp wolny! Normalnie bilet kosztuje 6pln. Jak to Grzesiek stwierdził – „Dobrze, że dzisiaj jest niedziela, bo byłoby to najgorzej wydane 6 pln w życiu” I miał w tym sporo racji..
W muzeum same repliki a i eksponatów nie dużo.
Co dało się zwiedzić i dowiedzieć o historii to zobaczyliśmy i przeczytaliśmy 😉

Nawet dostąpiłem zaszczytu pasowania na rycerza 😉

Ale nie wiem czy do końca się to liczy bo króla zagrał Grzesiek ;/

Szybko opuściliśmy to muzeum bo zachwytu nie wzbudziło i mówię to ja ! gość co po muzeach lubi łazić!!

Przekonałem się jak to jest podczas pasowania na rycerza i tym samym chciałem zwiedzić miejsce, w którym dokonywano koronacji królów. Tak trafiliśmy do gnieźnieńskiej katedry..!

Katedra robi ogromne wrażenie! Przestrzeń i forma architektoniczna nie do opisania! Nawet telewizja 3D nie odda klimatu tam panującego!

W katedrze miejsca, o których każdy się uczył na historii

relikwie świętego Wojciecha

i drzwi do katedry ze scenami z życia tego świętego każdy powinien kojarzyć

Katedra pamięta nie jedną koronację!!
I tu zagadka … kto rozpozna tych panów i da znać, ten być może dostanie nagrodę 😉
jako podpowiedź – niektórych można szukać na banknotach 😉

Dalej GPS zaprowadził nas do głównego celu majówki.

BISKUPIN!
To ta atrakcja skusiła mnie na tą część Poski na weekend majowy!
Na wejściu przywitały nas drewnine chatki, ale nie przypominały grodu z przed tysiąca lat 😉

Czując adrenalinę we krwi i przyspieszone bicie serca zagęszczaliśmy ruchy w poszukiwaniu osady praprzodków..

po drodze można było spotkać przypadkowych rycerzy, co wróżyło prawidłowy kierunek wycieczki 😉

po kilku minutach znaleźliśmy cel podróży!

Kto ma zamiar zwiedzić tę część Polski to bez wachania mogę polecić!
Zagroda w Biskupinie na pierwszy rzut oka może wydawać się mała i nieciekawa! Nam zwiedzanie zajęło ok 2h, może spowodowane było to tym, że wioska ożyła na nowo na weekend majowy i poszczególne chaty zamieszkali ludzie z tamtej epoki opowiadając przeróżne ciekawe historie..

W zagrodzie można spotkać drzwi obrotowe!! więc technika wcale nie poszła tak do przodu! Zmieniły się tylko materiały 😉

Zagroda ogrodzona była „murem” drewnianym wypełnionym kamieniami i ziemią, z wierzchu pokrytym gliną co by najeźdzca nie miał jak podpalić 😉 Jak widać „mur” dość pokażnych rozmiarów w zwyż

i w szerz..

Z fortyfikacji widać fajne widoczki, a że teren płaski jak to w wielkopolsce to i potencjalnego wroga łatwo było wypatrzeć..

Plotki głoszą, że w Biskupinie żyło około 800-1000 ludzi. Osada przetrwała ok 90 lat a to dla tego, że tak dużą populację jak na tamte czasy ciężko wykarmić i wszystko w promieniu kilometrów zostało zjedzone i wyrąbane 😉

W jednej chatce żyło ok 8-12 osób, więc nikt nie powinien teraz narzekać, że ma małe mieszkanie 😉

Zrobiliśmy pamiątkowe zdjecia..

i pojechaliśmy do Wenecji!
I to wcale nie do bylejakiej Wenecji! tylko naszej !!polskiej!!

Wenecja to wioska kilka kilometrów od Biskupina (2-3km)
Znajduje się tam muzeum kolejki wąskotorowej! Super miejsce!

Każdy mógł wsiąść do kolejki..więc skorzystaliśmy z okazji..

Opuściliśmy muzeum i według harmonogramu udaliśmy się do Ostrowa Lednickiego!
Tam na jeziorze lednickim jest wyspa, którą zamieszkał Bolesław Chrobry.
Na wyspę turystów przeprowadza prom 😉
Dawniej nie było problemu z komunikacją na wyspę bo można było się tam dostać przez 2 mosty drewniane, jeden o długości 160m a drugi prawie 400m! ale to było za czasów Chrobrego i Mieszka I.

Na wyspie dowody na istnienie osady Bolesława Chrobrego włącznie z ruinami zamku i kościoła!

Na wyspie i w jeziorze znaleziono sporo eksponatów, które znajdują się w muzeum nieopodal wyspy. W muzeum byliśmy 3 dnia, więc więcej na ten temat w kolejnym wpisie 😉

W Ostrowie Lednickim są 2 skanseny, mały i duży. Mały skansen jest tuż obok portu promu. Ze względu na późną porę nie zwiedziliśmy tych kilku chatek, jednak nie zraziło nas to bo harmonogram przewidywał kolejnego dnia duży skansen 😉

Po godzinie 18.00 jak już wszystko co można zwiedzić pozamykane postanowiliśmy wrócić na rynek do Gniezna.

Będąc na rynku znów wdepnęliśmy do katedry!
Był to mój pomysł, bo chciałem zobaczyć jak wygląda oświetlona w nocy 😉

Akurat, że był to dzień beatyfikacji papierza Jana Pawła II to zorganizowane były koncerty.

Posłuchaliśmy chwilę i zmęczeni całodniowym zwiedzaniem udaliśmy się na kwaterę co by wstać na kolejny dzień pełen przygód 😉 A co się działo następnego dnia? o tym w następnej odsłonie majówki 😉




I N F O R M A T O R

tam będę:

...








free counters





Akcja: Nie kradnij zdjęć!

Statystyki bloga

  • 115,828 odwiedzin
Wrzesień 2017
Pon W Śr C Pt S N
« Wrz    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

warto zwiedzić

F O T O W I Z J E

NIF

fotobrzoza

magiczna chwila logo

R E S Z T A    Ś W I A T A

sok kuźnica

zegadło

lorein

fotofurman

iza blog

kaktusiknawakacjach

Najczęsciej klikane