„..cudze chwalicie, swego nie znacie..”
Z tego założenia wyszedłem biorąc udział w zwiedzaniu Kielc!
Kielce jako miasto są mi dość dobrze znane, ale walory tam zgromadzone jakoś zawsze omijałem, pewnie trochę przez ignorancję może niewiedzę lub brak zorganizowania a może przez brak wiedzy co można zwiedzić tuż pod nosem.
Wkońcu odważyłem się! Nadażyła się okazja to skorzystałem;-) łącznie ze mną na zwiedzanie Kielc wybrało się 80 osób! Przewodnik mówił, że chętnych było 2 X więcej.
Atrakcji w Kielcach jest dość sporo i wszystkiego w jeden dzień nie idzie zobaczyć. Chcąc pozwiedzać jak najwięcej trzeba było wstać dość wcześnie.. Zbiórka o 8.15 w siedzibie Oddziału Świętokrzyskiego Państwowego Instytutu Geologicznego. Tam przewodnik oprowadzał pomiędzy muzealnymi eksponatami.
Widać było, że geologia to Jego hobby bo o każdym kamieniu opowiadał z pasją
Kto był wytrwały i choć trochę posłuchał ten mógł się dowiedzieć o wszystkich erach i procesach jakie im towarzyszyły przeważnie w okolicy!
Po sporej dawce informacji o naszej matce ziemi postanowiliśmy wzbogacić również wiedzę duchową. I tak udaliśmy się do katedry. Muszę przyznać, że i w muzeum geologicznym i wewnątrz katedry byłem pierwszy raz!
Po katedrze oprowadzał nas ksiądz- chyba dyrektor muzeum?
Ważne, że mówił do rzeczy, krótko i ciekawie!

W katedrze znajduje się również niewielkie muzeum, w którym można odkryć przeróżne relikwie i inne ciekawe eksponaty! Mówią na to skarbiec, ale monet to tam nie ma ![]()

Kolejnym punktem odkrywania Kielc był „Dworek Laszczyków” więc tam poszliśmy szukać nowych przygód ![]()

Wewnątrz wystawa o aniołach!
Ale żeby się dobrze zwiedzło przewodnik poczęstowała nas czymś na rozgrzanie – jedni herbatę z cytryną a pozostali bimber
tak więc po wzbogaceniu duchowym przyszedł czas na namaszczenie
Oj szybko się rozeszła ta litrowa butelka ![]()

wystawa o aniołach… i to nie tylko tych dobrych
bo kociołek nad paleniskiem kojarzy mi się z upadłym aniołem ![]()

a z wiedzy powszechnej wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach ![]()

Uspokajać może fakt, że tuż obok jest wystawa o aniele stróżu.
W ostatniej izbie znajduje się ekspozycja stała poświęcona Panu Laszczykowi.. toż to należy mu się kawałek izby co by zaznajomić turystów z jego osobą!
Muszę przyznać, że i dworek Laszczyków zwiedzałem po raz pierwszy będąc wcześniej koło niego „kilka” razy.
Dalej przewidziane było zwiedzanie muzeum diecezjalnego

Naładowani wiedzą dotyczącą chrześcijaństwa i ogólnie” nieba” postanowiliśmy zejść na ziemię a dokładnie pod nią!! I właśnie tak poszliśmy na Kadzielnię do jaskini!
Tak Tak Nowy York ma Central Park a Kielce mają Kadzielnię! rezerwat przyrody z jaskiniami w centrum miasta!

W jaskini kolejny przewodnik, który z chęcią i zapałem opowiadał o dziurze ![]()

Na skałkach można było spotkać wspinaczy – ludzie to robią karierę ehh!

Jaskinię jednorazowo mogło zwiedzać 15 osób- każda grupa zwiedzała ok 15 minut My (jako ja, mondzioły Seweryn i Renata) byliśmy w pierwszych partiach
zwiedzających..
Tym sposobem zyskaliśmy 1,5h czasu wolnego ![]()
Pora była już dość zaawansowana a w brzuchu burczało coraz bardziej wkońcu zwiedzamy już 5h a przed nami jeszcze kilka godzin przygody!
Z podstawówki zapamiętaliśmy jedno, że wycieczka bez makdonalda jest nieważna!! Więc co by uważnić wyjazd do Kielc poszliśmy coś zjeść.

Jak widać fast food wcale się nie przykłada co sprzedaje klientom!

Po czasie wolnym zbiórka przy kościele garnizonowym a z tamtąd przemarsz na Karczówkę…

W kościele na Karczówce też byłem pierwszy raz ![]()

W kościele przewodnik opowiadał historię tego zabytku, łącznie z legendą dotyczącą skarbu, ale że zima… ziemia zmarznięta tak więc wszyscy odpuścili poszukiwań złota!
Za to powędrowaliśmy na dzwonnicę!

Pogoda mało przychylna, pora dnia rónież.. więc i z wierzy widoki takie szaro ponure

Na karczówce obejrzeliśmy też film dokumentalny o losach kościoła
Na zakończenie zostaliśmy poczęstowani plackami ciastkami i owocami a do picia kawa i herbata ![]()
No takie wycieczki to ja lubię
Jako podsumowanie powiem, że w żadnym z tych miejsc wcześniej nie byłem mieszkając rzut beretem od Kielc (25km). Biorąc pod uwagę fakt, że wycieczka mi się podobała mogę powiedzieć ..”cudze chwalicie, swego nie znacie”..































































Najnowsze komentarze